No cóż. Nie wiedziałam, że droga z ostatniego posta będzie Jego ostatnią...Migałam się od wejścia tutaj przez dwa tygodnie. Miałam nadzieję, że Fuji będzie żył, ale niestety - zdechł. Przeleżał ten czas na oddziale intensywnej terapii i po mimo wszelkich starań niewykaraskał się.
widocznie tak miało być.
Do zobaczenia




+146.jpg)
+112.jpg)

